Pozaziemski, ulotny świat Michała Szpaka

Michał Szpak – to jedna z najbardziej wyrazistych i ciekawych osobowości polskiej sceny muzycznej, Laureat Grand Prix w Opolu i uczestnik festiwalu Eurowizji, na którym piosenką "Color of Your Life" zdobył ósme miejsce i uznanie widzów z całej Europy, którzy w swoim głosowaniu przyznali mu trzecie miejsce. Wczoraj mieliśmy ogromną przyjemność uczestniczyć w ostatnim koncercie z trasy "Dreamer" w Wiedniu. Zanim Michał zachwycił licznie przybyłych fanów mieliśmy okazję spotkać się i porozmawiac.

Michale, to już Twój drugi koncert w Wiedniu. W zeszłym roku wydałeś swoją drugą płytę, tym razem anglojęzyczną „Dreamer”. Jak rozwija się Twoja kariera międzynarodowa?

Trudno mi jest to ocenić. Gram koncerty zagraniczne. Nie jest ich może dużo ale też w ilości zero, także myślę, że wszystko zmierza do przodu Ja też myślę aby moja kariera rozwijała się nie tylko w kraju ale i poza granicami. Być może w przyszłości przyjdzie taki moment, że będę chciał ponownie wystąpić w konkursie piosenki Eurowizji. Nie jest to wykluczone, bo jednak była to wspaniała przygoda, która była na tyle wciągająca, że chciałoby się do niej wrócić. Ale na wszystko przyjdzie swój czas. Uważam, ze jest to jeszcze nie ten moment, że to jeszcze za wcześnie.
Jestem teraz po premierze mojej płyty – chociaż stało się to stosunkowo niedawno w mojej głowie są to lata świetlne i najchętniej nagrałbym już nową płytę.
Jest mi też niezmiernie miło, że mogę gościć tutaj w Wiedniu, w Austrii z koncertem z trasy "Dreamer", który jest dość osobliwy, pełen emocji, może nie jest tak rokowy jak ostatni koncert, bo jest zupełnie innym przedstawieniem mnie w wersji muzycznej ale myślę, że jest równie atrakcyjny, a nawet bardziej dopieszczony niż ten, z którym byłem ostatnim razem. Chciałbym też przy okazji podziękować Patrycji Gruber i Basi Janik, że udało im się wszystko ogarnąć w tak profesjonalny sposób. To ogromnie miłe, że ludzie, którzy tak naprawdę nie są ze mną związani więzami krwi są czasami tak bardziej pomocni i życzliwi.

Jak się czujesz przed wiedeńską publicznością?

To zwieńczenie naszej fanowskiej relacji. Na ten koncert przyjechała publiczność nie tylko z Polski ale też z różnych części Europy. Jest to niesamowite, że Ci ludzie cały czas wspierają mnie poprzez zarażanie innych osób moją muzyką, co jest bardzo niezwykłe i osobliwe. Po koncertach zawsze staram się zostać aby zrobić zdjęcia, podpisać płyty, bo uważam, że bez ludzi, którzy są naszymi odbiorcami, artyści są na średniej pozycji. To nasi fani dają nam moc aby tworzyć, poczucie bezpieczeństwa, że mamy dla kogo tworzyć, więc my też jesteśmy im bardzo wdzięczni za zaangażowanie.

Co było inspiracją do powstania płyty "Dreamer"?

Moim mottem przewodnim są marzenia. To one determinują całe nasze życie i predestynują aby zmieniać siebie, zmieniać świat, zmieniać drugiego człowieka, żeby móc się rozwijać. Moja najnowsza płyta ukazuje mój rozwój w świecie muzycznym. To jest mój sposób na przekazanie że bez marzeń nie możemy istnieć.

Zawsze prezentujesz nienaganne stylizacje. Kim lub czym się inspirujesz? Czy często korzystasz z pomocy stylisty?

Trudno powiedzieć, co jest moją inspiracją. Dzisiaj na przykład wyglądam jak meduza. To wszystko zależy od tego, jaka jest okazja, na co jest przeznaczona dana stylizacja. Dzisiaj jest to mój ostatni koncert z trasy „Dreamer”, na którą zaprojektowane dla mnie stroje które symbolizują bardziej świat pozaziemski, jest zwiewny, ulotny. To świat, w którym spełniają się marzenia. Za stylizacje pozasceniczne odpowiedzialnych jest dużo ludzi i stylistów. Oczywiście, ja wybieram te stroje i je akceptuję, często składam sety.

W Polsce jesteś uważany za kolorowego ptaka. Jaką cenę płacisz za swoją odmienność?

Ja myślę, że stosunek odmienności w dzisiejszej rzeczywistości jest zupełnie inny niż kiedyś. Ja jestem na normalnym poziomie porównując z tym, co dzieje się na świecie stylizacyjnie. Oczywiście mam swój nurt, w którym się poruszam i swoją stylistyczną fanaberię, aczkolwiek myślę, że jest to na granicy dobrego, jeszcze, smaku. Obecna trasa daje mi spełnienie ekstrawagancji, gdzie mogę totalnie odpłynąć, i być może mogę nie do końca zostać zrozumiany przez ludzi, bo jest to mocno odbiegające od koncertów, które mają miejsce w Polsce. Wydaje mi się, że trudno w dzisiejszej rzeczywistości powiedzieć, że jest to dziwne. Myślę, że już nie, to nie jest już ten sam świat.

Jak radzisz sobie ze skrajnymi reakcjami na Twój wizerunek?

Najważniejsze jest to, aby mieć charyzmę wewnątrz siebie i tym zarażać drugą osobę. Ale, jeśli jest miejsce na tym świecie, który jest różnobarwny i pełen różnych dziwnych rzeczy, na taką osobę jak ja, to znaczy że uformowałem jakiś swój świat, do którego ludzie lubią przychodzić i czują się komfortowo, w którym, być może, czegoś się uczą i dają sobie szansę na rozwój spirytualistyczny, duchowy.

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

Moim największy osiągnięciem jest to, że nigdy się nie poddałem w dążeniu do celu, bo droga, którą przebyłem jest bardzo długa pomimo mojego młodego wieku. Wytrwałość, to jest cecha, z której jestem najbardziej dumny i wiem, ze nikt mi tego nigdy nie odbierze, bo wszystko inne niestety może zostać zabrane.

Jesteś bardzo zajętym człowiekiem. W jaki sposób odpoczywasz? Czy zaplanowałeś sobie urlop?

Wczoraj odpoczywałem zwiedzając piękny Wiedeń, dzisiaj odpoczywam już trochę mniej, bo głowa jest trochę zajęta i jest mały stres.
Wyjeżdżam i próbuję się czuć swobodnie w świecie, którym się otaczam. To jest taki mój sposób na odpoczynek. Niedawno też adoptowałem psa z fundacji, która ratuje psy przed, tym, żeby trafiły do schroniska. Ta fundacja mieści się w Wieluniu. Hektorek przebywa obecnie w Łodzi, bo nie chciałem go stresować lotem umieszczając w luku bagażowym. Chciałbym zrobić dla niego przewodnika emocjonalnego, aby mógł ze mną latać na pokładzie, a jeśli nie, to na tych kilka chwil będę musiał zostawiać go u przyjaciół lub rodziny. I teraz to on jest moim oczkiem w głowie i pozwala na obowiązek, który, myślę, że jest każdemu potrzebny.

Nawiązując do Eurowizji – co myślisz o wyborze zespołu Tulia na tegoroczny konkurs? Czy wybór tak specyficznego zespołu z folkową piosenką to dobry pomysł?

Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie aby móc się w tym temacie wypowiedzieć, ale myślę, że ludzie zajmujący się kulturą w Polsce wiedzą co robią i chcą zaprezentować Polskę w takiej odsłonie bardziej folkowej. Nie mam pojęcia jak są odbierane poza granicami Polski. Obawiam się, że mogą oni tego po prostu nie zrozumieć.

Jakie masz rady dla Tulii?

Show must go on. Energia musi z każdym krokiem wzrastać i być bardziej przekonywująca. Mam nadzieję, że zostaną za granicą odebrane dobrze i, że pozwoli im to rozwinąć skrzydła. Wiem, ze są w dobrych rękach stylizacyjnie, bo stroje na ich trasę szyje ta sama osoba, która uszyła stroje na moją trasę. Tulia ma bardzo dobry numer. Trzymam za dziewczyny bardzo mocno kciuki.

A czy na przestrzeni czasu, wracając myślami do Twojego występu na Eurowizji, czy coś byś zmienił?

Takich rzeczy się nie rusza i nie zmienia. Myślę, że występ był ascetyczny, można może byłoby coś dodać, aczkolwiek z drugiej strony było bardzo uniwersalnie i zawsze będzie świeżo.

Jakie masz plany na najbliższy czas?

Koncerty, które zaczną sezon letni, przygotowania do trasy jesiennej, która będzie zupełnie inną odsłoną trasy „Dreamer”, z nową scenografią, z nowymi strojami, z nowymi aranżacjami muzycznymi. No i myślę, że przyjdzie czas na kolejną płytę i projekty muzyczne i nie tylko. Na pewno chciałbym wrócić do hardrockowego grania, ale nie w pełni, nie jako long play.

Jesteś osobą dość prywatną. Jak sobie radzisz z szumem wokół własnej osoby?

Na szczęście przeprowadziłem się do Warszawy jakieś 10 lat temu. Moi sąsiedzi mnie już znają i nie ma problemu z poruszaniem się po mieście. W nowych miejscach bywa różnie, a ja potrafię zachować swoją prywatność i zniknąć kiedy trzeba.

Co inspiruje Cię w życiu i na scenie?

Inspiruje mnie wszystko co mnie otacza, ludzie, którzy pomagają mi się rozwijać, świat, który wysyła nam różne sygnały, rodzeństwo dające mi ogromne wsparcie.

Czy zastanawiałeś się, żeby wyemigrować?

Ja wiem, ze w przyszłości w Polsce mieszkał nie będę, bo jednak chcę zwiedzić świat i być Kosmopolitaninem. Czuję się bardziej mieszkańcem świata niż jednego kraju.

Gdzie widzisz się za 5 lat?

Na szczytach. Nie ukrywam, że chciałbym kiedyś wyruszyć na wspinaczkę, zmierzyć się z czymś, co wywołuje adrenalinę. Nie będę mówił też, że nie chciałbym szczytować na listach przebojów.

Rozmawiała: Solvita Kalugina-Bulka
Zdjęcia: Martin Ignatowicz ᴾᴴᴼᵀᴼ

Dziękujemy Michał Szpak - Austrian Fan Club, Barbarze Janik oraz Patrizii Gruber za możliwość objęcia patronatem medialnym już po raz drugi to wspaniałe wydarzenie, jakim jest charytatywny koncert Michała Szpaka, zysk z którego przekazanie zostanie Österreichische Kinderkrebshilfe – fundacji pomagającej w leczeniu raka u dzieci.

No Comments Yet.

Leave a comment

You must be Logged in to post a comment.