ZUMBAmANIA – dobra na wszystko

Słowo „zumba” oznacza w Kolumbii zabawę, a cały koncept powstał poniekąd przez przypadek. W latach 90. Beto Perez, biedny kolumbijski tancerz, prowadził zajęcia aerobiku w studio fitnessu w Miami, na Florydzie. Pewnego dnia zapomniał muzyki do aerobiku z typowym, regularnym 32-bitowym rytmem. Pobiegł do auta, wyjął kasetę z muzyką ze swego kraju i przez całą godzinę treningu improwizował aerobik do cumbii, salsy i merengue. Uczestnicy zajęć byli zachwyceni i prosili o więcej! I tak powstała Zumba Fitness, czyli program bazujący na rytmach latynoamerykańskich i na zabawie. W zależności od budowy ciała i zaangażowania, podczas jednej godziny Zumby wykonuje się od 6.000 do 8.000 kroków (zalecana norma dzienna wynosi 10.000) i spała od 700 do 1000 kalorii. Zumba jest fantastycznym treningiem na poprawę kondycji, koordynacji i kształtowanie sylwetki. Udowodniono również, że taniec ma pozytywny wpływ na walkę z depresją i zanikiem pamięci. Kto tańczy jest bardziej zdrowy fizycznie i mentalnie.

Przygoda z tańcem Ani, założycielki grupy „Ania Zumbamania”, zaczęła się od szkoły baletowej w dzieciństwie. Potem były warsztaty tańca współczesnego, kursy standard, festiwale taneczne, gdzie uczyła się tańca brzucha, flamenco, hip hopu, jazz balet, afro, Broadway i show dance. Przez 9 lat pracowała w Teatrze Wielkim w Poznaniu i przez prawie 12 lat w Volksoper Wien jako tancerka i statystka w produkcjach operowych takich jak Carmen, Turandot, Wesele Figara, Gräfin Mariza, Czarodziejski Flet czy Toska. Ukończyła konserwatorium muzyczne w klasie musicalu, a męża poznała tańcząc salsę i bachatę.

Prywatnie Ania jest mamą dwóch łobuzów, a z wykształcenia psychologiem, trenerem biznesu i specjalistą od zarządzania kadrami. Na co dzień, ubrana na czarno-biznesowo, rekrutuje i rozwija zawodowo pracowników firmy informatycznej, a wieczorami wskakuje w kolorowe zumbowe ubrania i szaleje na parkiecie!

Aniu, od kiedy jesteś instruktorem Zumby?

Kurs instruktorski ukończyłam w 2016 roku, w Barcelonie. Zumbę „odkryłam” po urodzeniu drugiego dziecka, w 2013 roku. Moja trenerka szybko wyłapała, że mam wykształcenie i doświadczenie taneczne. Zaczęła integrować mnie w zajęcia, a kiedy doszło do sytuacji, w której potrzebowała stałego zastępstwa - namówiła mnie, żebym zrobiła licencję.

Jak długo wtedy już tańczyłaś zumbę?

Trzy lata.

Czyli doszłaś do takiej praktyki, żeby być na równi z nauczycielem, już po trzech latach?

Nawet wcześniej. Zapierałam się, że nie chcę prowadzić zajęć rownolegle do pracy biurowej i obowiązków domowych. Ale moja ówczesna instruktorka namówiła mnie. Po tym jak zrobiłam licencję, oddała mi kilka swoich kursów i bardzo cieszyła się z tego, że je przejęłam.

Gdzie wtedy uczyłaś?

Przez pierwszy rok uczyłam na VHS (Volkshochschule). Później zwrócił się do mnie z propozycją właściciel studia tańca na Mariahilferstrasse, gdzie uczyłam przez kolejny rok. Poróżniliśmy się jednak, rozstaliśmy, i od października 2018 roku uczę w wynajętej sali gimnastycznej przy Kandlgasse 41.

Sala jest na pewno większa, mieści się w niej o wiele więcej osób niż w szkole tańca.

To pierwsza zaleta, druga jest taka, że nie jestem już pod egidą żadnego studia. Prowadzę zajęcia na własnych warunkach.

Wynajem sali, marketing… To wszystko kosztuje. Powiedz szczerze, czy cały ten zumba-biznes ci się opłaca?

Przed wakacjami było trochę więcej uczestniczek, ale na przykład od października do kwietnia frekwencja była różna… Na razie jestem na zero, tudzież na lekkim minusie. W ostatnim okresie inwestowałam w ubrania, zdjęcia, dodatkowe kursy instruktorskie, wyjazdy szkoleniowe, sprzęt audio. Regularnie płacę za prawa do muzyki, za ubezpieczenie, sama licencja jest na zasadzie franchising, czyli za bycie instruktorem Zumba Fitness płacę co miesiąc. Mam nadzieję, że już wktótce, jako że więcej osób mnie zna i wie o regularnych zajęciach, już nie będę na zero.

Opowiedz mi trochę o twojej pracy zawodowej.

Obecnie jestem między pracami i mam dość duży luksus swobody czasowej. Do końca marca byłam zatrudniona na pełen etat, z 15 nadgodzinami w miesiącu.

I wyrabiałaś się z Zumbą, nie miałaś takich dni, w których ci się po prostu nie chciało?

Wręcz przeciwnie! Po całym dniu w biurze leciałam na Zumbę jak na skrzydłach. To moja metoda na odstresowanie się. W dni, w które nie miałam treningów - szłam z biura prosto do domu i niosłam tam troski, stresy, kłopoty, zmartwienia, projekty. Zumba jest możliwością zapomnienia o codziennym stresie i intrygach biurowych.

Czyli ruch fizyczny, który oferuje Zumba był dla ciebie dobrym kontrastem po intensywnym wysiłku psychicznym?

Dokładnie tak. Moja praca wymaga pełnej koncentracji, wielogodzinnego siedzenia przed komputerem i na spotkaniach, rozmów z pracownikami. Zumba pomaga mi na wiele sposobów - mogę się rozruszać, rozluźnić mięśnie, pozbyć się stresu, a na dodatek nie muszę mówić! Po całym dniu dyskutowania i negocjowania, nareszcie nie muszę się odzywać, mogę po prostu posłuchać muzyki i przemawiać mową ciała. A na dodatek cała grupa słucha moich instrukcji! W pracy protestują, kłócą się, w domu dzieci mają na każdy temat swoje własne zdanie, a na Zumbie uczestnicy robią dokładnie to, o co ich proszę.

I jeszcze ci za to płacą! Idealny świat.

Dokładnie, a do tego są z tego powodu szczęśliwi i przychodzą ponownie!

Powiedz mi o swoich uczennicach.

Nie sądziłam, że poznam na Zumbie takich fantastycznych, serdecznych ludzi! Na zajęcia przychodzi mnóstwo świetnych dziewczyn. Niektóre piszą, dzwonią i spotykamy sie poza zajęciami. Pomagamy sobie nawzajem.

A Agnieszka?

Bez Agi nie poradziłabym sobie ani na Zumbie, ani w domu! Jest moją prawą ręką. Poznałyśmy się na zajeciach i teraz jesteśmy jak rodzina.

Zwracam się do Agnieszki, która również uczestniczy w wywiadzie:

Agnieszko, z jakim zamiarem przyszłaś na Zumbę?

Chciałam coś zrobić w wolnym czasie, po prostu mi się nudziło. To było jakieś dwa lata temu, zobaczyłam reklamę, i pomyślałam – iść? Nie iść? Samej mi się nie chciało, wyciągnęłam więc koleżankę, poszłyśmy tak o, na próbę. I mnie wciągnęło.

Zostałaś na Zumbie do dzisiaj.

Tak, lubię to. Połączenie tańca z ćwiczeniami daje taki efekt, że chce mi się chodzić.

Czy to było twoje pierwsze spotkanie z tańcem?

Wcześniej tańczyłam tylko na imprezach i na weselach. W szkole miałam też krótki kurs tańca towarzyskiego.

Czyli to była twoja pierwsza tak intensywna taneczna przygoda?

Ania: Agnieszka się mega wyrobiła. Uczestniczyla ostatnio ze mną oraz z Kasią, również moją kursantka, w kongresie tanecznym Reggaeton vs. Dancehall w Katowicach. Przyjechało mnóstwo osób z całego świata. Było bardzo intensywnie, po 10 godzin zajęć dziennie w różnych stylach tanecznych - nie tylko Zumba, również izolacje, bachata, dancehall, salsa, twerk, styl Beyonce, (ten kurs prowadził czarnoskóry facet w złotym stroju i na mega wysokich obcasach!). Bardzo różnorodne panele, prezenterzy zapraszali też na scenę - można było tańczyć razem z nimi.

Skorzystałyście z zaproszenia?

Ania: -  Ja oczywiście, cały czas skakałam po scenie. Aga raz się odważyła, ale nieumyślnie akurat przed końcem, więc weszła na scenę i praktycznie tylko się ukłoniła. <śmiech>

Wracając do twoich zajęć Zumby - kto na nie przychodzi?

Wszyscy! Niezależnie od wieku, doświadczenia, kondycji fizycznej i wagi ciała. Jedni przychodzą żeby potańczyć, poznać nowych znajomych, pośmiać się, posłuchać muzyki i zrelaksować się. Inni przychodzą żeby schudnąć, poprawić kondycję, wyrobić sobie mięśnie.

Czy dzieci też uczestniczą w Zumbie?

Moje treningi sa przeznaczone dla dorosłych, ale dzieci towarzyszące rodzicom są mile widziane – i nie płaca. Uważam, że należy promować sport i fitness wśród młodego pokolenia. Dlatego udzielam sie charytatywnie, na przykład prowadzę okazyjnie zajęcia w szkole moich łobuzów, które bardzo lubią tańczyc z mamą. Uważają, że jestem „cool”! <śmiech> Zdaję sobie sprawę, że wiele kobiet nie ma z kim zostawić dzieci – i dlatego zachęcam, by je zabierać na zajęcia. Maluchy są zwykle podekcytowane, gdy mianuje je asystentami instruktora i zapraszam do współprowadzenia zajęć.

Domyślam się, że sporo osób do ciebie pisze i pewnie dużo czasu spędzasz odpowiadając na zapytania dotyczące zajęć. O co najczęściej padają pytania?

Zazwyczaj o cenę, o karnety, o miejsce. Czy można spontanicznie przyjść, jakie przynieść buty i ubranie, jaki jest rodzaj muzyki, czy są różnice poziomów. Co zrobić jeżeli się nie nadąża…

I co wtedy zrobić?

Nie przejmować się! Pierwsze zajęcia mogą wydać się szybkie i chaotyczne, bo na Zumbie nie ma przerw na wyjaśnienia, nie tłumaczymy kroków, tylko tańczymy do utraty tchu. Na trzecich i czwartych zajęciach jest już łatwiej, choreografie się powtarzają i wtedy już większość łapie. Nowym osobom zwykle mówię, by się rozluźniły, naśladowały moje kroki i dobrze się bawily!

Każdy kiedyś zaczynał.

Otóż to! Na Zumbie nikt nikogo nie krytykuje i nie ocenia. U mnie na zajęciach nie ma błędów, są tylko tak zwane „spontaniczne solówki”. Poprawiam uczestników tylko,  kiedy widzę, że wykonują jakieś nienaturalne ruchy, wykrzywiają nogi, stawiają kroki w niebezpieczny sposób - wtedy zwracam uwagę i daję wskazówki dla dobra i zdrowia samych uczniów.

A co z tymi ubraniami?

Wystarczy wygodny stroj gimnastyczny (bluzka, spodenki lub legginsy) i lekkie obuwie sportowe. Prosze koniecznie zabrać butelkę z woda! Będzie bardzo przydatna.

Czy są różnice poziomów?

Początkujacy i zaawansownani tańczą razem. Każdy trening to jednostka sama w sobie. Dopasowuję tempo i trudność choreografii do aktualnej kondycji uczestników. Zapraszam na niezobowiązujacy pierwszy trening. Grupa jest otwarta i można dołączyć w każdej chwili.

A jaka jest odpowiedź na pytanie o rodzaj muzyki?

70% muzyki na zajęciach zumby musi być pochodzenia latino. Reszta jest teoretycznie dowolna, ale powinna być to muzyka światowa, reprezentująca konkretny nurt kulturalny, jak flamenco, swing czy arabski taniec brzucha. W Zumbie musi być obowiązkowo merengue, cumbia, reggaeton i salsa. To cztery podstawowe rytmy, które powinny być obecne na każdych zajęciach.

Co robisz poza Zumbą?

Obecnie pracuję nad dwiema produkcjami w Volksoper. Przez wiele lat tańczyłam i statystowałam w operze, a jak tylko powiedziałam mojej byłej szefowej, że jestem chwilowo elastyczna czasowo, ona ucieszyła się i odpowiedziala tylko “Świetnie - Orfeusz, Die Zauberflöte, potrzebuję cię!” W Orfeuszu mam potrójna rolę, przebieram się trzy razy. A w Czarodziejskim Flecie aż cztery - jestem towarzyszką i wojowniczką królowej nocy, a oprócz tego mamy grupę magicznych zwierząt w magicznym lesie i ja jestem pająkiem. Codziennie mam próby, a oprócz opery zastępuję jeszcze innych trenerów w klubach sportowych i na Uniwersytecie.

Jaka jest przyszłość twoja i Zumby?

Planujemy założyć stowarzyszenie użyteczności publicznej. Chciałabym starać się o dotacje i dofinansowania na większa salę. Wtedy mogłabym obniżyć opłaty uczestnikom. Bardzo chciałabym udostępnić sport i zachęcić do fitnessu osoby, które nie mają wystarczajacych środków finansowych.

Bo sport to zdrowie!

Tak, ale nie chodzi tylko o poprawe kondycji fizycznej pod okiem trenera. Zachęcam ludzi, żeby przychodzili na Zumbę z różnych względów. Dla sportu i zdrowia, żeby integrować się, spotykac koleżanki, rozmawiać. Poznawać różne rytmy, przez to może zainteresować się bardziej obcymi kulturami. Wyrwać się trochę z domu, zapomnieć o praniu, prasowaniu, problemach prywatnych  i zawodowych. Wiem, że moim uczestniczkom dużo dają te zajęcia, na każdej płaszczyźnie – fizycznej, mentalnej i społecznej. Cieszę się, że Zumba pomaga na przykład oderwać się od toksycznego męża, uwierzyć w siebie, pokonać samotność. Psychologicznie udowodniono, że ruch fizyczny, a przede wszystkim taniec, rytmika, kontakt z muzyką, pomagają w prewencji demencji starczej oraz w zwalczaniu depresji. „Motion is emotion” - ruch fizyczny przekłada się na stan psychiczny.

Czyli w skrócie: Zumba dobra na wszystko.

Tak jest! Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych na zajęcia: poniedziałki i środy o 19:00, Kandlgasse 39-41, 1070 Wiedeń, tuz obok U6 Burggasse Stadthalle. Facebook: Zumbamania Vienna, Instagram: aniazumbamania Do zumbaczenia! Wasza ZUMBAmANIA

Rozmawiała; Wiktoria Kawecka

No Comments Yet.

Leave a comment

You must be Logged in to post a comment.