Koktajle na Bahamach

Michał Szpak to wielka muzyczna, charyzmatyczna osobowość o wrażliwej duszy, niezwykłym głosie i pięknym wizerunku, to jedna z najciekawszych i najwyrazistszych postaci na polskiej scenie muzycznej. W minioną sobotę, 16.09.2017 mieliśmy okazję usłyszeć Michała w sali koncertowej Simm City w Wiedniu.

Jego wokal zapierał dech w piersiach, ekspresja sceniczna powalała na kolana, a prawdziwe i poruszające teksty zostaną na zawsze w pamięci i sercu.

Będziemy mogli posłuchać za chwilę Twojego koncertu. Czy występy dla Polonii są inne niż w Polsce?

Tak i nie. Dlatego, że sam koncert, jako widowisko, nie różni się niczym. Różni się odbiorca. Gdy przyjeżdża się za granicę i występuje przed Polonią, to czuje się z ich strony ogromne wsparcie. My w Polsce jesteśmy prawie na wyciągnięcie ręki. Nasi fani mogą łatwo dotrzeć w miejsce, gdzie występujemy i słuchać koncertów, a tutaj, za granicą nie jest to tak częste, w związku z tym jest to dla mnie zawsze miłe doświadczenie.

Co zmieniło się od czasu sukcesu podczas Eurowizji – 3. Miejsce w głosowaniu publiczności. W Austrii byłeś faworytem. Zająłeś wysokie, ósme miejsce na Eurowizji. Świat cię pokochał. Czy udział w tym konkursie otworzył Ci drzwi do kariery międzynarodowej.

Trudno jest mówić o karierze międzynarodowej. Oczywiście, mam koncerty poza granicami Polski. Zdarzają się też koncerty nie tylko dla Polonii ale też dla rodowitych mieszkańców danego państwa, ale to jeszcze nie jest na takim etapie, żeby można powiedzieć, że robię coś międzynarodowo. Na pewno jest to taki moment, kiedy walczę, ale wiem, że to nie jest proste. Każdy rynek ma swoje zasady. Trzeba znaleźć osobę, która mogłaby poprowadzić karierę na rynku zagranicznym.

Czyli możemy powiedzieć, że Eurowizja była przepustką do międzynarodowej kariery?

Zważywszy też na to, że i autorka Harry’ego Pottera – J.K. Rowling i Hozier (irlandzki artysta znany m.in. z hitu Take Me to Church) dostrzegli mnie jako postać, ten konkurs na pewno otworzył mi ogromne możliwości. Zresztą dzisiaj zobaczymy na koncercie nie tylko fanów z Polski, ale też z całej Europy, co świadczy o tym, że te pierwsze drzwi zostały otwarte.

Podczas Eurowizji nawiązałeś wiele kontaktów – czy je utrzymujesz? Czy skoro jesteś w Wiedniu spotkasz się z Zoe?

Mój czas w Austrii jest bardzo skondensowany. Śledzę Zoe na Instagramie, na Facebook’u i widzę, co się u niej dzieje i wiem, że gdybym napisał, to na pewno z przyjemnością doszłoby do tego spotkania i moglibyśmy sobie pogaworzyć przy jakiejś kawie. Niestety nie mam na to podczas tego wyjazdu czasu. Poza tym wciąż leczę się z choroby, co powoduje, że jestem bardziej rozkojarzony niż sfokusowany.

Czym jest dla Ciebie Twoja nowa rola w The Voice of Poland?

Rola w the Voice of Poland jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Na pewno jest czymś, co uzbroi mnie w nowe doświadczenia. Jestem młodym człowiekiem, który w krótkim czasie od uczestnika w programie rozrywkowym przeszedł do roli trenera, więc musiałem przebyć bardzo odważną drogę i wypłynąć na szerokie wody żeby móc dojść do tego momentu i wiem, że na pewno mnie to czegoś nauczy. Będę mógł wynieść z tego programu bardzo dużo. Na ten moment jedyne, co mogę powiedzieć, że jest to naprawdę wymagająca część mojej przygody muzycznej.

W Wiedniu jest też Czesław Mozil – wystąpi kolejnego dnia. Podczas finałowego odcinka X-Factor powiedział do ciebie: „Po programie wymienimy się numerami telefonu. Ja pokażę ci, jak nie zwariować w tym dziwnym świecie, a ty w zamian nauczysz mnie śpiewać”. Czy udało Wam się zrealizować wspólne lekcje śpiewu?  

Naprawdę? Gdzie?

W piwnicy kulturalnej Takt.

Dojść do skutku, nie doszło. Aczkolwiek zawsze kiedy widzimy się z Czesławem, on zawsze reaguje na mnie z tą samą emocją, czyli z takim bardzo ciepłym „cześć”. Z taką dużą akceptacją. I o jest bardzo fajne.

Masz przeciekawy życiorys. Czym jest dla Ciebie sława?

Wiesz co, trudno jest mi opisać, czym jest dla mnie sława. Z jednej strony – spełnieniem marzeń, pozwala mi rozwijać siebie i swoją postać, a z drugiej strony jest to obciążenie i wielki obowiązek. Ale jest to wybór świadomy. Jest to przyjemne.

Czy chciałbyś być czasem być zwykłym Kowalskim?

Nie. Po to są wakacje, aby móc odpocząć anonimowo. Naładować się energią z zewnątrz. W stolicy ludzie są obyci z postaciami z telewizji, więc naprawdę nie ma nachalnych zachowań i można funkcjonować. Czasami tylko zdarza się, że brak ludziom taktu, ale trzeba im to wybaczać. Każdy w życiu popełnia błędy.

 Co daje Ci szczęście, energię, siłę?

Jest dużo elementów składających się w jedną całość tworzącą ładunek wybuchowy. Na pewno jest to przyroda, rodzina, przyjaciele i wszystko to, co nas otacza. Jestem mocno związany z naturą i to pozwala mi regenerować siebie, oddawać to co złe w ręce nieskończoności.

W jaki sposób dbasz o swój głos?

To jest chyba najcięższe, bo nikt nie zdaje sobie sprawy z tego ile śpiewacy i wolakiści muszą mieć wyrzeczeń, żeby śpiewać w taki sposób dość patetyczny, klasyczny. Nie je się lodó, nie pije się zimnych napojów, gazowanych, raczej nie pije się alkoholu J

Jakie masz plany związane z muzyką? Czy zamierzasz dalej eksperymentować z gatunkami?

Absolutnie tak! Eksperymentuję ze swoim wizerunkiem i tak samo będę eksperymentował z muzyką. Teraz czas na nowy krążek, który pojawi się wiosną 2018. Singiel zapewne pojawi się jeszcze jesienią. Będzie to materiał zawierający w sobie klasykę – trochę rocku, trockę popu i balladowego brzmienia. Mam nadzieję, że sotanie tak samo miło przyjęty jak poprzednik – płyta „Byle być sobą”.

Emigracja – to taki szczególnie dla nas, Polonii bliski temat. Czy Ty również jej doświadczyłeś? Jakie doświadczenia masz związane z emigracją?

Moja mama wyemigrowała, gdy miałem 10 lat, więc doświadczenia mam. Jestem obywatelem świata – tak jak my wszyscy. Emigracja nie musi być postrzegana jako coś złego. Każdy przychodzi na świat z czystą kartką i ma prawo wybrać, w którym chcemy żyć, funkcjonować i to, jak ją zapisać. Ja sam zastanawiam się, czy będę chciał mieszkać do końca swoich dni w Polsce czy też znajdę swój zakątek na świecie, gdzie będę mógł być sobą i nie będę czuł presji. Ludzie, którzy są świadomi, którzy słuchają swego wewnętrznego „JA” zawsze będą wybierać dobrze. Nie wiem, czy za 10 lat będę śpiewał czy może sprzedawał koktajle na Bahamach.

Pomimo młodego wieku zebrałeś niesamowity bagaż doświadczeń. Jaką radę życiową mógłbyś nam przekazać?

Nie jestem na takim etapie swojego życia, aby móc radzić. Ja zawsze wyznaję jedną zasadę – jeśli jesteśmy sobą, to jesteśmy w stanie osiągnąć bardzo wiele. I tego wszystkim na życzę.

 Bardzo dziękuje my i życzymy wielu kolejnych, płodnych muzycznie lat w zdrowiu.

Rozmawiała: Solvita Kalugina-Bulka

Dziękujemy Barbarze Janik oraz Patrizii Gruber z Michał Szpak - Austrian Fan Club za zaproszenie do patronatu medialnego, współpracy oraz umożliwienie przeprowadzenia wywiadu.

Zdjęcia:
© Daniel Graser
© Marcin Ignatowicz
© Marcin Sakowicz

Galeria z koncertu: Michał Szpak w Wiedniu - 16.09.2017

 

 

 

No Comments Yet.

Leave a comment

You must be Logged in to post a comment.